Zgromadzenie Braci Albertynów

Pomoc dla ubogich i bezdomnych w Krakowie

Nie zawsze życie układa się po naszej myśli. Nie każdemu udaje się osiągnąć sukces. Choroba, brak miłości w domu, nałogi, problemy finansowe… Jest wiele powodów, które mogą doprowadzić człowieka do upadku zarówno materialnego jak i duchowego. Ile ludzi – tyle różnych historii. Zanim więc osądzisz kogoś mijanego na ulicy, zastanów się dwa razy. Nie wiesz bowiem jaką historię skrywają jego zmęczone życiem oczy, od jakich problemów i przykrych wspomnień ucieka w nałogi. Nie osądzaj – pomóż. A jeżeli sam nie jesteś w stanie – wskaż nasz adres, a my, niosąc pomoc dla ubogich i bezdomnych, zrobimy to w Twoim imieniu.

Zgromadzenie Braci Albertynów – pomoc dla bezdomnych

My nie osądzamy. Nie pytamy, dlaczego Twoje życie potoczyło się w ten, a nie inny sposób. Nie pytamy nawet o Twoją przeszłość, jeżeli sam nie chcesz o niej opowiadać. My pomagamy.

Naszą misją jest pomoc dla bezdomnych i ubogich. Staramy się naśladować święte życie Brata Alberta, wyciągając dłoń do każdego, kto tego od nas potrzebuje. Wspieramy ludzi potrzebujących przede wszystkim materialnie, oferując im dach nad głową i ciepły posiłek, ale też duchowo – modląc się za ich zagubione dusze. Nie wszyscy trafiający do nas podopieczni są wierzący, jednak nie zmuszamy nikogo do wiary czy modlitwy. Staramy się pomóc takim osobom w odnalezieniu Boga – jednak jedynie za ich zgodą. Przychodząc do nas, otrzymujesz więc wybór, czy chcesz z nami cieszyć się miłością Pana, czy też wolisz zaczekać, dojrzeć do tej decyzji. W jednym i drugim przypadku nie odmówimy Ci schronienia i posiłku. Możesz zamieszkać w naszej małej społeczności, w której wszyscy wspieramy się nawzajem, stając się jedną wielką rodziną, której naprawdę możesz zaufać.

Pokochaj drugiego człowieka

Nigdy nie jesteśmy w stanie, całkowicie zrozumieć problemów i dolegliwości drugiego człowieka, jeżeli sami nie znaleźliśmy się w analogicznej sytuacji. Łatwo jest nam dawać rady i mówić co my byśmy zrobili na czyimś miejscu, jednak prawda jest taka, że nie możemy tego wiedzieć, dopóki faktycznie nie przytrafi nam się taka sama sytuacja. Nie mamy więc prawa nikogo oceniać, co najwyżej możemy przyrównywać czyjeś wybory i decyzje do swoich, jeśli takie mamy.

Uważamy, że w cierpieniu drugiego człowieka i swoim odnajdujemy nie tylko Jezusa, ale i poznajemy samych siebie. Uczymy się współcierpienia, a także wrażliwości, która w obecnym społeczeństwie staje się rzadkością. Pamiętajmy, że nikt nie jest wolny od cierpienia. Każdy przeżywa swoje mniejsze i większe dramaty każdego dnia. Jednak w zależności od tego jak spożytkujemy owo cierpienie, tak potoczą się nasze losy. Nie każdy ma w sobie wystarczająco dużo siły, żeby walczyć z przeciwnościami losu, niektórzy się poddają, upadają. Do takich właśnie ludzi wyciągamy rękę, niosąc pomoc dla bezdomnych w Krakowie.

W cierpieniu uczymy się miłości do bliźniego. Jan Paweł II powiedział kiedyś, że „na różnych miejscach cierpi człowiek i woła o człowieka”. Co to oznacza? Że mamy po prostu zauważać cierpiących, nie mijać ich bez słowa, ignorując fakt ich istnienia, ale przychodzić do nich z sercem otwartym na dobro. Zobaczyć człowieka w człowieku – tak po prostu.

Scroll to top